Menu

pOzA rzEczyWistOściĄ.

~Oczami Wyobraźni-3-Czasem to, że jesteśmy chorzy czyni nas lepszymi ludźmi.

ciasteczko767

 

Kładę się płasko na kanapie.

-Zamknij oczy- głos mojej mamy jest zmęczony jak ona sama. Posłusznie wykonuję to polecenie. Nakłada mi na powieki wilgotne waciki. Czuję ulgę.

-Co to jest?- odruchowo dotykam okładów ręką.

-Napar ze świetlika, dzięki niemu zniknie Ci opuchlizna z oczu.- mówi do mnie jak do małego dziecka. Mam wrażenie, że cisza niszczy mnie od środka.

-Jak on... wygląda?- głos mi się łamie. Kobieta bierze głęboki wdech. Czasami mam wrażenie, że robi to specjalnie. Jakby myślała, że w ten sposób uda mi się nadrobić to, że nie widzę jej miny. W pewnym sensie to miłe. Kuca przy mnie.

-A jak go sobie wyobrażasz?- odpowiedź dociera do mnie dopiero po chwili. Mama odchodzi, a ja postanawiam skupić się na wyobraźni.Odtwarzam w niej to jak wczoraj wchodziłam do Lucka do domu. Chodziłam kiedyś do grupy wsparcia. Nieznosiłam tego, bo było to okropnie dołujące. Pewnego razu jednak jedna dziewczyna, która jeździła na wózku powiedziała coś bardzo mądrego.

Uważam, że czasem to, że jesteśmy chorzy czyni nas lepszymi ludźmi. Na przykład Dominika nie ocenia nikogo po wyglądzie. Nie ma to dla niej znaczenia. To jak dar.

 

Prostuję ręce, dotykając palcami chropowatej kory sosny tuż a mną. Gorący wiatr owiewa moją twarz mącąc uczucie przyjemnego ciepła spowodowanego roztańczonymi promykami słońca. Testuję swoje płuca biorąc najwięcej powietrza jak potrafię. Wypuszczam je powoli wyobrażając sobie, że podtrzymuję w powietrzu maleńkie, śnieżnobiałe piórko. Garnę do siebie każde odczucie, wierząc, że w ten sposób nadrobię ciemność przed oczami. Obracam głowę na bok. Maleńki kolczyk wbija mi się w ucho.

-Włączyłbyś muzykę?- mówię dość głośno, żeby usłyszał mnie tata siedzący na werandzie. Drewno z którego zrobiona jest podłoga cicho skrzypi. Do kroków dopasowuje obraz czarnych butów taty. Nie mija kilka sekund, a rozbrzmiewa muzyka. Zamykam oczy. Uśmiech wkrada się na moje usta. Nie bronię się przed nim. Ktoś otwiera furtkę. Chyba stara się ukryć ten fakt, bo metal bardzo powoli trze o beton. Nawet nie uchylam powiek. Ktokolwiek to jest wolę żeby myślał, że nie widzę bo mam zamknięte oczy. Mój wyczulony słuch, łapie każdy nawet najsłabszy odgłos. Nieznajomy kładzie się obok mnie na trawie. Znam tylko jedną osobę, która zrobiłaby to bez wahania.

-Lucek?- obracam głowę w jego stronę nie ścierając uśmiechu z twarzy. Powoli otwieram oczy.

-Słyszałaś jak przychodziłem?- jest trochę zawiedziony. Nie ma pojęcia, że całe moje życie polega na słuchu, dotyku i zapachu.

-Musisz jeszcze trochę popracować, żeby zostać ninją- odpowiadam żartobliwie. Chłopak śmieje się krótko.Odwracam głowę z powrotem do nieba. Wyobrażam sobie je jako błękitną tkaninę na którą ktoś przypadkiem ciapnął białą farbą tworząc chmury. Mam ochotę zapytać: Jakie jest dziś niebo? W jakie kształty układają się chmury? Ale tylko zagryzam dolną wargę.

-Dlaczego wczoraj do mnie nie przyszłaś?

-Po prostu.. gorzej się poczułam.- to nie do końca kłamstwo. Te słowa można zinterpretować na różne sposoby. Lucek przez chwilę milczy. W głowie liczę uderzenia swojego serca. Czasami łatwiej mi liczyć czas w rytmie bicia serca niż w minutach czy godzinach.

-Ale przyjdziesz do mnie jutro?- pytanie uderza mnie swoją prostotą i... szczerością.

-Oczywiście.- odpowiadam równie banalnie.

-Przyrzekasz?- jego ramię przez moment dotyka mojego gdy podnosi rękę.

-Przyrzekam.- Kopiuję jego ruch. Zaplata nasze małe palce. Oboje wybuchamy śmiechem.

tumblr_ne6kaf35uU1rizz8go1_500

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • ameba6

    - Jak on wygląda?
    - A jak go sobie wyobrażasz?
    Tutaj brakuje opisu wyobrażenia o Lucku. To mogłoby być ciekawe, jak po brzmieniu głosu wyobraża sobie, że ma np. piegi, albo że usłyszałam, iż zdmuchuje włosy z twarzy, więc musi mieć długą grzywę albo niesforne loczki. Albo po sposobie chodzenia ocenia czy ma długie nogi itp. Takie smaczki, których nie zauważa się na pierwszy rzut oka.

    Po drugie bardzo nieoczywiste przejście z kanapy pod drzewo. Warto to zasygnalizować np. opisem pogody, która następnego dnia, czy wieczorem zachęciła do wyjścia przed dom. Ten sam błąd jest w cz.5, z Kapciem, kiedy właściwie nie wiadomo kiedy dzieje się odcinek, ani kto podjął decyzję o przygarnięciu psa. Żądam więcej okoliczników czasu : )
    Warto też przypomnieć dlaczego główna bohaterka leży na kanapie (czyżby wypadek przy furtce z ubiegłego odcinka?), nie wiadomo też dlaczego w 6 odcinku ma złamaną rękę.

© pOzA rzEczyWistOściĄ.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci